Górskie drogi, średniowieczne klasztory i miasta o podwójnych nazwach są dziś częścią historii jednego z najbardziej złożonych sporów Kaukazu Południowego. Konflikt o Górski Karabach nie dotyczył wyłącznie granic, lecz także pamięci historycznej, prawa do samostanowienia, bezpieczeństwa ludności i ochrony dziedzictwa. Poniżej wyjaśniam, skąd wziął się spór, co zmieniły wojny z 2020 i 2023 roku oraz co ta sytuacja oznacza dla podróżnika z Polski w 2026 roku.
Najważniejsze fakty o sporze, który nadal wpływa na Kaukaz Południowy
- Status prawny regionu był międzynarodowo związany z Azerbejdżanem, choć przez dekady kontrolowały go ormiańskie struktury separatystyczne.
- Wojna z 2020 roku zdecydowanie zmieniła układ sił i przywróciła Azerbejdżanowi kontrolę nad dużą częścią utraconych terenów.
- Ofensywa z września 2023 roku zakończyła faktyczne istnienie władz Republiki Artsakh i doprowadziła do ucieczki ponad 115 tysięcy Ormian.
- W 2026 roku trwa proces normalizacji Armenii i Azerbejdżanu, ale parafowane porozumienie pokojowe nie zastępuje jeszcze w pełni ratyfikowanego traktatu.
- Podróż w rejon konfliktu wiąże się z ograniczeniami wjazdu, ryzykiem min i bardzo ograniczoną możliwością pomocy konsularnej.

Najpierw trzeba rozdzielić terytorium od prawa do samostanowienia
Górski Karabach, znany po angielsku jako Nagorno-Karabakh, leży na obszarze międzynarodowo uznawanym za część Azerbejdżanu. Jednocześnie przez dziesięciolecia mieszkała tam głównie ludność ormiańska, która po rozpadzie Związku Radzieckiego stworzyła własne, nieuznawane państwo określane jako Republika Artsakh.
Właśnie tutaj zaczyna się najważniejsze napięcie. Azerbejdżan powołuje się na integralność terytorialną, czyli zasadę, według której granice państwa powinny być respektowane. Ormianie z Karabachu wskazywali natomiast na prawo do samostanowienia oraz obawy o bezpieczeństwo, język, religię i własność.
Żadna ze stron nie opowiada całej historii. W azerskiej pamięci konflikt oznacza utratę ziemi, wysiedlenie setek tysięcy osób i zniszczenie miejscowości zamieszkanych wcześniej przez Azerów. W ormiańskiej pamięci pozostają pogromy, wojna, strach przed utratą tożsamości oraz przekonanie, że lokalna ludność nie otrzymała wiarygodnych gwarancji bezpieczeństwa.
Dlatego proste hasło „spór o kawałek gór” jest mylące. Chodziło jednocześnie o granice, przynależność państwową, pamięć o przemocy i możliwość powrotu wysiedlonych. Bez tego szerszego tła trudno zrozumieć, dlaczego kolejne zawieszenia broni nie przynosiły trwałego pokoju.
Od radzieckiej autonomii do wojny w 1994 roku
W 1923 roku w ramach Azerbejdżańskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej utworzono Nagorno-Karabachski Obwód Autonomiczny. Zamieszkiwała go przede wszystkim ludność ormiańska, ale decyzje administracyjne pozostawały w rękach władz radzieckiego Azerbejdżanu. Przez dziesięciolecia napięcia były tłumione przez Moskwę, zamiast rozwiązywać ich przyczyny.
Pod koniec lat 80. XX wieku, gdy system radziecki zaczął słabnąć, Ormianie z regionu wystąpili z żądaniem przyłączenia Karabachu do Armenii. W Azerbejdżanie odebrano to jako próbę rozbicia państwa i zagrożenie dla własnej ludności. W 1988 roku spór polityczny przerodził się w konflikt etniczny i zbrojny.
| Okres | Co się wydarzyło | Znaczenie |
|---|---|---|
| 1923-1988 | Karabach funkcjonował jako autonomiczny obwód w granicach radzieckiego Azerbejdżanu. | Powstały trwałe różnice między statusem prawnym regionu a jego strukturą etniczną. |
| 1988-1991 | Nasilenie protestów, przemocy i ruchów narodowych. | Rozpad ZSRR usunął centralnego arbitra, który wcześniej zamrażał spór. |
| 1991-1994 | Pierwsza wojna Armenii i Azerbejdżanu o Karabach. | Siły ormiańskie przejęły Karabach oraz okoliczne tereny, a setki tysięcy osób zostały wysiedlone. |
| 1994-2020 | Długie zawieszenie broni bez ostatecznego porozumienia. | Konflikt nie wygasł, lecz przeszedł w etap zamrożonego frontu i nieskutecznych negocjacji. |
Po zawieszeniu broni w 1994 roku Republika Artsakh działała jak państwo, ale nie została uznana przez żadne państwo członkowskie ONZ. Armenia wspierała ją politycznie, gospodarczo i wojskowo, choć przez długi czas unikała formalnego przyłączenia regionu do własnego terytorium.
Z mojego punktu widzenia najczęstszy błąd w opisywaniu tego okresu polega na pomijaniu wysiedleń po obu stronach. Tragedia Ormian i tragedia Azerów nie unieważniają się wzajemnie. Ich pamięć do dziś wpływa na stanowiska społeczeństw oraz na to, jak obie strony rozumieją słowo „sprawiedliwość”.
Cztery lata, które zmieniły mapę regionu
W kwietniu 2016 roku doszło do krótkiej, lecz intensywnej eskalacji. Nie rozwiązała ona sporu, ale pokazała, że zawieszenie broni jest kruche, a przewaga wojskowa zaczyna przesuwać się na stronę Azerbejdżanu.
Wojna czterdziestoczterodniowa
We wrześniu 2020 roku wybuchła pełnoskalowa wojna, trwająca 44 dni. Azerbejdżan odzyskał kontrolę nad znaczną częścią terenów wokół Karabachu oraz nad częścią samego regionu. Porozumienie z listopada 2020 roku przewidywało między innymi obecność rosyjskich sił pokojowych i utrzymanie połączenia lądowego między Karabachem a Armenią przez korytarz laczyński.
To rozwiązanie nie usunęło głównego problemu. Zmieniło linię frontu, ale nie rozstrzygnęło statusu politycznego Karabachu. Dla Azerbejdżanu był to krok do odzyskania pełnej kontroli nad własnym terytorium, dla Ormian z regionu coraz wyraźniejszy sygnał, że ich bezpieczeństwo zależy od słabnących gwarancji zewnętrznych.
Przeczytaj również: Gruzińskie wina - przewodnik po regionach, stylach i kwewri
Przełom we wrześniu 2023 roku
Po miesiącach napięć i ograniczeń w dostępie do regionu Azerbejdżan rozpoczął 19 września 2023 roku operację wojskową. Działania zakończyły się po około 24 godzinach zawieszeniem broni i kapitulacją sił ormiańskich w Karabachu.
Jesienią niemal cała ormiańska ludność regionu uciekła do Armenii. Według danych UNHCR było to ponad 115 tysięcy osób. Władze samozwańczego Artsakh ogłosiły rozwiązanie struktur, a od 2024 roku region pozostaje pod pełną kontrolą Azerbejdżanu.
To ważne rozróżnienie. Można powiedzieć, że zakończyła się faza wojny o faktyczną kontrolę nad terytorium, ale nie oznacza to automatycznie rozwiązania wszystkich problemów. Nadal pozostają kwestie praw wysiedlonych, jeńców, osób zaginionych, ochrony zabytków, granicy i formalnego pokoju między Armenią a Azerbejdżanem.
Ludzie, pamięć i kultura po wysiedleniu
Karabach jest miejscem, w którym krajobraz kulturowy ma niemal tak duże znaczenie jak mapa wojskowa. W regionie znajdują się średniowieczne klasztory, kościoły, cmentarze, twierdze, meczety, pałace i pozostałości dawnych osad. Dla obu narodów są one dowodem historycznej obecności, dlatego spory o ich pochodzenie i ochronę bywają bardzo ostre.
Ormiańskie dziedzictwo kojarzy się między innymi z klasztorami, kamienną architekturą sakralną i tradycją chaczkarów, czyli zdobionych kamiennych krzyży. Azerbejdżan podkreśla z kolei dziedzictwo muzułmańskie, historię chanatu karabaskiego oraz miejsca związane z azerskimi mieszkańcami wysiedlonymi w czasie pierwszej wojny.
Problemem nie jest wyłącznie zniszczenie budynku. Zmiana nazwy miejscowości, usunięcie inskrypcji albo brak dostępu do cmentarza może dla lokalnej społeczności oznaczać wymazanie części własnej historii. Dlatego przy ocenie doniesień o zabytkach trzeba sprawdzać, czy opis dotyczy potwierdzonego zniszczenia, przebudowy, zmiany funkcji czy sporu o interpretację.
Wysiedleni Ormianie znaleźli się głównie w Armenii, gdzie musieli organizować życie od nowa. Część otrzymała czasową ochronę, ale sama pomoc finansowa nie rozwiązuje problemu utraty domu, własności i więzi społecznych. Po drugiej stronie pamięć o azerskich uchodźcach i możliwości powrotu do odzyskanych miejscowości pozostaje jednym z filarów polityki Baku.
W rozmowach o regionie staram się unikać określeń sugerujących, że jedna społeczność ma wyłączność na całą historię Karabachu. Bardziej uczciwe jest pokazanie, że ta sama przestrzeń może mieć kilka nakładających się pamięci, a każda z nich wybiera inne daty, bohaterów i symbole.
Co oznacza ten konflikt dla podróżnika z Polski w 2026 roku
Dla turysty najważniejsza informacja jest prosta: Górski Karabach nie jest obecnie zwykłym regionem turystycznym. Znajduje się pod kontrolą Azerbejdżanu, a wjazd i poruszanie się po wielu obszarach może wymagać zgód władz. Próba dotarcia tam bez odpowiednich zezwoleń może skończyć się problemami prawnymi, odmową wjazdu do Azerbejdżanu albo brakiem realnej pomocy konsularnej.
Drugim zagrożeniem są miny i niewybuchy. Dotyczy to szczególnie terenów dawnych walk, dróg poza głównymi trasami i miejsc opuszczonych przez mieszkańców. Nie należy schodzić z oznakowanych dróg, dotykać metalowych przedmiotów ani traktować opuszczonych budynków jak atrakcji do samodzielnej eksploracji.
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza także podróże w części strefy przygranicznej Armenii. W komunikacie z marca 2026 roku wskazano między innymi pas do 10 kilometrów od granicy z Azerbejdżanem oraz część prowincji Sjunik na południe od Goris. Przed planowaniem trasy trzeba sprawdzić aktualne ostrzeżenia, zarejestrować podróż w systemie Odyseusz i wykupić ubezpieczenie obejmujące ewentualną ewakuację.
Bezpieczniejszym sposobem poznawania historii regionu są muzea, publikacje historyczne, wystawy i legalne trasy po Armenii oraz Azerbejdżanie, z dala od zamkniętych stref. Warto też pamiętać, że nazwy Stepanakert i Khankendi, a także Artsakh i Nagorno-Karabach, mają wyraźny ładunek polityczny. W rozmowie z mieszkańcami najlepiej najpierw ustalić, jak sami nazywają dane miejsce i jakie doświadczenia wiążą z konfliktem.
W 2025 roku Armenia i Azerbejdżan parafowały projekt porozumienia pokojowego. Dokument zakłada między innymi wzajemne uznanie suwerenności, integralności terytorialnej i istniejących granic, ale w 2026 roku proces podpisania i ratyfikacji nadal pozostaje osobnym etapem. Nie należy więc utożsamiać deklaracji politycznej z pełnym, trwałym pokojem.
To właśnie dlatego informacje o bezpieczeństwie powinny być ważniejsze niż efektowne zdjęcia ruin czy górskich przełęczy. Region może kiedyś otworzyć się na turystykę, lecz odbudowa dróg, rozminowanie, uregulowanie dostępu i rozwiązanie kwestii własności zajmą lata.
Co trzeba zapamiętać, zanim spojrzy się na mapę Karabachu
Historia Górskiego Karabachu nie kończy się na wojskowym zwycięstwie Azerbejdżanu w 2023 roku. Zmieniła się kontrola nad terytorium, lecz pozostały pytania o los wysiedlonych, ochronę dziedzictwa i wiarygodne gwarancje bezpieczeństwa.
Dla czytelnika zainteresowanego Kaukazem najuczciwsza perspektywa polega na łączeniu trzech map: mapy granic, mapy pamięci i mapy aktualnego ryzyka. Dopiero wtedy można zrozumieć, dlaczego ten region jest jednocześnie fascynującym miejscem historii i obszarem, do którego nie powinno się podróżować bez dokładnego sprawdzenia zasad oraz ostrzeżeń.